wtorek, 2 maja 2017

Marzenia...

Cześć 
Wiecie co?
Często zastanawia mnie to, co mnie czeka 
.Czy spełnią się moe mar zenia?
Czy uda mi się osiągnąć swój cel?
Czy może będę robiła coś, co po prostu nigdy mnie nie kręciło jak przeciętna osoba, której niestety nie wyszło.Od zawsze marzę o rzeczach z kosmosu. To jednak nie minęło. Wciąż chcę tego samego, jednak nie mam pojęcia jak się za to zabrać. Może ja się po prostu nie nadaje - nigdy nie wiem, a nie chcę zrobić z siebie głupka przy innych.
Zawsze byłam realistką... a może bardziej pesymistką. Tak, pesymistka to lepsze określenie dla mnie.
Nie wierzę w jakieś wielkie cuda, bo raczej od tak nic się nie udaje. Oczywiście nie jest tak, że zawsze narzekam tylko po prostu mam duże wątpliwości i chwilami tracę wiarę w wiele rzeczy.
Staram się wierzyć, chcę dążyć do celów. Nie jest to jednak takie proste jak sobie to można wyobrazić. 
Lubię tak czasami pogadać z kimś o planach. Może za kilka lat te osoby będą szczęśliwi, a to o czym marzyli stanie się rzeczywistością.

Odkąd nadszedł nowy rok postanowiłam w siebie w końcu uwierzyć. Nie będzie to łatwe, ale myślę, że trochę bardziej się poprawiłam i już aż tak nie narzekam jak kiedyś, bo czasami jest we mnie jednak ta iskierka nadziei. 
Od zawsze chciałam kiedyś chociaż trochę "zaistnieć" na tym świecie. Nie chcę siedzieć kiedyś godzinami w pracy narzekając na brak wolnego czasu, zmęczenie i robienie czegoś na przymus. Czułabym się wtedy dokładnie tak, jakbym chodziła wciąż do szkoły.Bo przecież do szkoły chodzić musisz. Musisz się uczyć, spełniać swoje obowiązki, które zapewne większości z Was nie obchodzą. 
Chcę po prostu robić kiedyś to, co kocham i spełnić swoje marzenia jak każdy by chciał. 

Jeżeli masz marzenia to uważam, że właśnie podstawą jest wiara w siebie, bo bez niej nie ruszysz. 
Mam zamiar coś ze sobą zrobić. Jednak nie teraz. Jeszcze trochę. 
Żyje się tylko raz, więc nie chcę zmarnować swojego życia bezczynnie siedząc i robiąc coś, na co kompletnie nie mam ochoty.
Teraz może nie jest za wesoło, ale wierzę w to, że ten okres minie. Przecież zawsze są złe momenty w życiu. Potem to mija... a raczej powinno minąć.

Chciałabym się Was zapytać co o tym wszystkim sądzicie.
Macie jakieś swoje zdanie na ten temat? Macie jakieś konkretne cele do których dążycie?                    
                                                
                                                                                                    FourFiveSecound ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz